Łatwo odepchnąć tę książkę. Zawiera różne cytaty dotyczące tajemnicy umierania, jakby chciała być antologią pociechy adresowanej do wszystkich. Każdemu coś miłego w obliczu tego, co nieuniknione, co nas przerasta i przeraża. Zrównanie religii i niewiary. Zbawienie i nirwana. Chrystus, Budda i Epikur obok siebie. Łatwo tę książkę odepchnąć, ale czym ją zastąpić? W obliczu kosmicznej katastrofy, jaką jest każda śmierć, liczy się wszelka pociecha. Punkt zaczepienia, nadziei. Ulotna nadzieja spokoju. Spokój w obliczu grozy.Nie warto odrzucać tej książki, bo może być kołem ratunkowym w chwili, gdy toniemy w rozpaczy. Warto trzymać tę książkę w domu i czytać ją, kiedy jeszcze jest dobrze, bo wiemy, że kiedyś będzie bardzo źle. Wtedy może któraś z myśli tu zawartych podziała jak iskierka w mroku.
Ta książka jest dla nas i dla dzieci. Śmierć zawsze przypomni o sobie i warto jej wyjść naprzeciw. Im wcześniej tym lepiej. Tą drogą dzieciństwo spotyka się z kresem. Polecam tę lekturę, chociaż jestem przeciw niej zbuntowany. Nie ma we mnie zgody i spokoju, która emanuje z tych stronic zebranych w różnych częściach świata w różnym czasie. Spokoju, który czasem wydaje się obojętnością, znieczuleniem, amnezją. Myślę, że jako czytelnik nie dojrzałem jeszcze do pogodzenia z tym, co nieuchronne, a te strony zebrane z różnych ogrodów mądrości pomagają uzyskać dojrzałość.
Krzysztof, Zanussi
Lipiec 2007
Ilustracje Delphine Charlotte, Christine Chertemps, Warszawa 2007